Co to jest perlator?

Kto słyszał o tym niezwykłym urządzeniu? Kogo interesuje budowa kranów w gospodarstwach domowych? Warto sprawdzić, czy tuż u wylotu jest w nich malutki pierścień z siateczką – perlator! Dzięki niemu oszczędzanie wody jest łatwiejsze.

 

Perlatory są dwojakiego rodzaju – z gwintem wewnętrznym wkręcanym do baterii oraz z gwintem zewnętrznym, który jest nakręcany na wylewkę. Jeżeli Twój kran nie ma perlatora, warto samodzielnie go zainstalować. Jak działa to niewielkie urządzenie? Na wypływającą z kranu wodę wywierane jest podciśnienie, powoduje to jej napowietrzenie i ogranicza jej ilość wpływającą do baterii. Napowietrzona woda ma lepsze ciśnienie, a jednocześnie wypływa jej z kranu aż do 60% mniej. Zaletą perlatora jest również to, że ukierunkowuje strumień wody.

 

Kilka wskazówek dla osób, które chcą zainstalować perlator:

  • nie warto kupować najtańszych metalowych modeli – ze względu na gorszą jakość materiałów częściej ulegają one korozji;
  • łatwiej zachować czystość modeli plastikowych lub silikonowych – o systematycznym czyszczeniu należy pamiętać w przypadku instalacji z twardą wodą.

 

Perlator jest dobrym rozwiązaniem, ale… NIE do baterii wannowych. Mieszanie wody z powietrzem spowoduje, że wanna będzie się wolniej napełniać, w związku z czym woda będzie w niej stygła. A przez to stracimy energię, która została wykorzystana do jej nagrzania.

 

Pobierz

5 sposobów na oszczędzanie wody w domu

Zrób coś dla środowiska! I jednocześnie zmniejsz rachunki za wodę. To nie jest trudne, nie wymaga inwestowania w specjalistyczne rozwiązania, wystarczy wprowadzić w życie kilka prostych nawyków:

 

  1. Myjąc zęby rano i wieczorem zakręcaj wodę w kranie! Rachunek jest prosty. Myjąc zęby dwa razy dziennie po dwie minuty i nie zakręcając kranu marnujesz każdego dnia prawie 50 litrów wody, miesięcznie 1500 litrów, rocznie ponad 17 000 litrów!
  2. Lubisz leżeć w wannie? Chcesz być eko to zrezygnuj z tego! Pełna wanna to około 150 litrów wody, tymczasem podczas pięciu minut pod prysznicem zużywasz o połowę mniej wody!
  3. Zmywarka! Cudowne rozwiązanie nie tylko dlatego, że mało kto lubi zmywać ręcznie. Podczas jednego cyklu urządzenie zużywa 15 litrów wody, taka sama liczba naczyń umyta ręcznie to 50 litrów wody.
  4. Nie wylewaj! Używaj ponownie. Wodę po myciu warzyw wykorzystaj do podlewania kwiatów w mieszkaniu.
  5. Twój kran cieknie od dawna? Denerwuje Cię ciągłe – kap, kap, kap… Ale to przecież tylko jedna kropelka. Wiesz, że w ten sposób marnujesz 5000 litrów wody rocznie?

 

Pobierz

Woda z odzysku! Skąd ją wziąć?

Dookoła słyszysz, że kurczą się zasoby wodne? Zastanawiasz się jak można temu zaradzić? Korzystaj z „wody z odzysku”.

Zakładając specjalną instalację możesz zbierać wodę z wanien, brodzików, umywalek i uzyskiwać z niej tzw. „szarą wodę”. W jaki sposób? System ten zbiera zużytą wodę z całego domu i przepuszcza ją przez system filtrów naturalnych – piaskowych, żwirowych lub biologicznych. Oczyszczana w ten sposób woda przechowywana jest w zbiornikach i można ją ponownie wykorzystywać do sprzątania, spłukiwania toalety, mycia samochodu, chodnika itp.

 

Inną metodą „zdobywania” wody, jest pozyskiwanie jej z deszczówki. Można to robić na różne sposoby. Najprostszy – gdy pada deszcz gromadzić wodę w odkrytym zbiorniku na balkonie czy w ogrodzie. Nie wymaga to od nas żadnej technologii, natomiast musisz pamiętać, że Twój pojemnik na wodę ma pewną, ograniczoną pojemność. Jednak z pewnością będzie jej wystarczająco dużo, by podlewać nią kwiaty w domu czy ogrodzie.

 

Bardziej skomplikowana technologicznie metoda pozwala na gromadzenie większej ilości wody w specjalnych zbiornikach, z których przy pomocy osobnej instalacji wydobywa się ją na zewnątrz. To rozwiązanie pozwala często na pokrycie całego zapotrzebowania na wodę używaną do prania, spłukiwania toalet, mycia podłóg, schodów, chodników, podlewania ogrodu, mycia samochodu. Jedynie do picia i mycia woda deszczowa się nie nadaje. Inwestycja w taki system amortyzuje się po kilku latach, ale biorąc pod uwagę kurczące się zasoby i rosnące ceny… Może warto?

Pobierz